Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Transfer wydruku DIY

Tak jak obiecałam pokarzę Wam jak zrobić transfer dowolnego wydruku na przedmiot.

Wybieramy wzór z internetu. Przed wydrukowaniem pamiętajcie, że musi być odbiciem lustrzanym inaczej będzie nieczytelny. Wystarczy wrzucić wybrany obrazek w Pain-a  i przerzucić w poziomie.

Drukujemy ( ja drukowałam na laserowej, ale myślę, że na atramentowej powinny być jeszcze lepsze efekty)

Zaczynamy zabawę :)

Do transferu potrzebujemy przedmiotu ( próbowałam na drewnie, sklejce i metalu więc myślę, że da się na wszystkim)

Farby
Pędzli
Kleju do decoupage
Papier ścierny
i lakieru

Malujemy wybrany przedmiot ( warto go wcześniej oszlifować, żeby był gładki ) Jeżeli chcecie ozdobić coś metalowego lub plastikowego to należy albo zaopatrzyć się w specjalny transfer do takich przedmiotów, albo zeszlifować drobnoziarnistym papierem ( transfer odkryłam dość niedawno, a ze szlifowania korzystam już 3 rok i jak do tej pory wszystko na puszkach się trzyma)




Czekamy aż wyschnie


Wybieramy grafikę, którą chcemy nanieść na przedmiot. Wyrywamy wybrany motyw ( chyba, że przyklejamy całość, wtedy tylko dopasowujemy.





Smarujemy kartkę klejem do decoupage i przykładamy grafiką do przedmiotu. Dociskamy i wyrównujemy pędzlem lub palcem.




Czekamy aż klej wyschnie. Tutaj dodam, że jak będziecie niecierpliwi jak ja dzisiaj to zetrze się wam część obrazka ( co widać u mnie). Zazwyczaj zostawiałam na noc, ale dziś chciałam Wam pokazać całość i widać efekty.

Po wyschnięciu spryskujemy wodą i delikatnie zaczynamy ścierać nadmiar namokniętego papieru. Po chwili powinien nam się zacząć pojawiać obrazek.





Ścieramy aż do uzyskania pożądanego efektu. Należy robić to dość delikatnie, żeby nie zedrzeć grafiki.


Gdy na przedmiocie zostanie tylko cieniutka warstwa papieru z grafiką zostawiamy. Wiem, że na tym etapie widać jeszcze w jakim momencie grafika się zaczyna ale nie przejmujcie się to zaraz zniknie :)


a tu widać mój pośpiech :(

Usuwamy zrolowany papier i lakierujemy całość. Gdy lakier wyschnie ścieramy delikatnie papierem miejsca w których widać połączenie kartki z przedmiotem (troszkę zawsze będzie widać, ale pod kilkoma warstwami lakieru to też zniknie)

( możecie też trochę postarzyć przedmiot, wystarczy palcem lekko rozetrzeć wybrany kolor po rogach i jak lekko wyschnie ponownie przetrzeć np. szmatką)




Lakierujemy kilkakrotnie i ponownie szlifujemy tym razem całość.


TADAM.



A tu inne grafiki przenoszone tym sposobem :)








czwartek, 18 grudnia 2014

Metamorfoza pokoju dla dzieci. Mini remont DIY

Pokoik Emisi jest dość mały, a jak dotarło do nas, że za chwilę wprowadzi się tam Lilka skurczył się do mikroskopijnych rozmiarów. Nie byliśmy w stanie wyobrazić sobie jak mamy tam wstawić 2 łóżeczko i zostawić miejsce na zabawę. Przyszedł czas na zmiany J

Zaczęliśmy od wyboru tapety. Postawiłam na jasne kolory ( w tym wypadku szary), ale żeby nie było zbyt nudno jedną ścianę zrobiliśmy w kolorowe serca J. Kupiliśmy tapetę papierową, co niestety nie było zbyt dobrą decyzją, bo nie tylko gorzej się ją kładzie, ale też łatwiej się niszczy. Mąż położył tapetę. Robił to pierwszy raz, ale jak dla mnie wyszło super.


Przestawiliśmy szafę- największy mebel w pokoju i dzięki temu, pokoik nabrał lekkości.
Ja zajęłam się dodatkami. Uszyłam pościel, zasłonkę, girlandę i zawieszkę.


Pomponiki  ( różowy, niebieski i biały) wygrałam od Alusiowej Krainy ( możecie ją znaleźć tutaj). Beżowy i szary zrobiłam sama, ale widać różnicę- jeszcze brakuje mi wprawy do takich profesjonalistów J. 


Do tego kilka ozdobnych poduszek i pufa.




Łóżeczko Lili jeszcze stoi u nas w sypialni, ale jak widać już wpasowuje się w klimat pokoju J



 Obszyłam stare pojemniki na zabawki z Ikei i zabrałam się do malowania nowych koszy na zabawki. Zostawiłam jeden kosz wiklinowy, który pomalowałam na biało rozcieńczoną farbą.Do tego pasujące do całości obszycie i kosz na zabawki gotowy J


Kolejne „ kosze” w naszym wypadku skrzynki. Kupiłam już białe na allegro. Niestety po dotarciu okazało się, że skrzynki są chropowate i słabo wykończone. Mąż zeszlifował całość ( większość koloru białego zostało) ja odmalowałam jeszcze raz do tego naniosłam komputerowy wydruk i lekkie postarzanie. Obszycie z materiału, kółka i mobilne kosze na zabawki gotowe.



W tej samej tonacji zrobiłam pojemniki na książki. Tu ze skrzynek po winie wyszabrowanych z Lidla J




Troszkę ozdób, pasująca ramka i już prawie skończone.






Personalizowanie serduszka ( proszę o wyrozumiałość- robiłam sama) i zdjęcia dziewczynek dodają uroku i zamykają całość nowego pokoiku J




Brakuje tylko materiałowych imion dziewczynek, bo czekam na paczkę od Motylanoga (można ją znaleść na Facebooku tutaj ). 


Całość jak dla mnie bomba, a Wam jak się podoba metamorfoza pokoiku dziewczynek ?

Dla porównania zdjęcia  przed:



piątek, 17 stycznia 2014

O sentymentalnej matce i jej rozterkach


Wzięłam udział w zabawie pomieszane-z-poplątanym na temat wspomnień z dzieciństwa, ale nie sądziłam, że temat dzieciństwa tak bardzo rozbudzi moją sentymentalna naturę. 

Ja od zawsze byłam prorodzinna i cholernie sentymentalna. Kocham fotografię a szczególnie stare zdjęcia mojej rodziny. Mam w domku ściankę wspomnień z naszego życia, ściankę sentymentalną ze zdjęciami moich rodziców i dziadków, zegar z najważniejszymi chwilami naszego życia, mnóstwo ramek i pojedynczych zdjęć na ścianie. Kocham wspomnienia i chce, by mój dom był wypełniony też śladami moich „przodków”.  Nawet szkatułkę na biżuterię ozdobiła  starymi zdjęciami z życia moich bliskich.




Wspominając smaki dzieciństwa pomyślałam o mojej wspaniałej babci, dzięki której jestem tak sentymentalna i uczuciowa. Codzienny paciorek. Obowiązkowo bajka z "radyjka", co niedzielna Masza na którą byłam strojona odświętnie i nauka, że Niedziela jest wyjątkowym dniem. Po Kościele lody i odpoczynek. Czasami nad rzeką, gdzie łapaliśmy raki czasami u cioci na kawie, ale zawsze czułam, ze Niedziela to wyjątkowy dzień. Babcia i mama  przekazywały mi wartości, które same wyniosły z domu i choć wiele z nich zostało zweryfikowane i zmienione przez rozpędzony świat, to te podstawowe zostały w mojej głowie. Niedziela to wyjątkowy dzień w którym mam czas na modlitwę, wyciszenie i spędzenie czasu z rodziną. U mnie już tradycją jest obiad u mamy, ale urządzamy też wspólne spacery czy posiadywanki przy kawie i ciastku, gdzie możemy opowiedzieć sobie o tym jak minął nam tydzień.

                Przypominałam sobie jak kiedyś życie było prostsze i łatwiejsze. Nie musiałam mieć markowych ciuchów i zabawek by być lubianą.Włócząc się po okolicy czułam się bezpiecznie. Gdy tylko zaczynałam się nudzić wybiegałam na podwórko. Bez planu umawiania bez zastanowienia i zawsze spotykałam kogoś z kim mogłam się bawić.

Dzieci szanowały rodziców i liczyły się z ich zdaniem i mimo, że wyrastałam w czasach gdzie dzieci i ryby… dziś mam swoje zdanie i umiem je wyegzekwować.

 Wspominając zastanawiam się jak to będzie z moimi dziećmi. Jak wychowam je w tradycyjnym poczuciu wartości to przecież będą zacofane i niedzisiejsze. Co jeżeli nauczę je szanować rodzinę a rodzina nie będzie modna? Co jak przekażę im, że czasem lepsza jest pokora niż udawanie, że wie się wszystko a one zostaną zakrzyczane przez wszystkowiedzących? Co jak nauczę je, że liczy się człowiek a w szkole powiedzą im, że ważne są tylko ciuchy i opakowanie? Jak nauczę je wrażliwości a one trafią na wyścig szczurów, gdzie każdy ma skorupkę zamiast serca i poniżanie jest na początku dzienny?Co wtedy stanie się z takimi małymi wrażliwcami?

Martwię się bo ja właśnie jestem takim wrażliwcem zagubionym w nowoczesnym świecie i wiem jak trudne bywa odnalezienie.