poniedziałek, 8 września 2014

2 urodziny

Tak tak Em skończyła już 2 lata :). Nie wiem kiedy to zleciało :)

Urodzinki zorganizowaliśmy totalnie w naszym stylu, dużo gości, dużo jedzenia i dużo dobrej zabawy :)

 Humorki nam dopisywały a Em była zachwycona ilością dzieci na metr kwadratowy. Przyznam bywało ciasnawo, ale i tak zabawa przednia. Kilka zdjęć z naszej zabawy. 

Tort- podstawa przyjęcia. Nasz wykonała babcia Emilki ( mama mojego D.) Kobieta uzdolniona wszechstronnie a ja nie muszę przejmować się tortami. Przyznajcie- robi wrażenie :D




Ozdoby na taką imprezę kupowałyśmy na party budzik. Polecam nie tylko świetne dodatki i naprawdę szybka wysyłka. 




Solenizantka musiała olśnić wszystkich. Jeszcze raz dziękuję Kreatywnie zakręcona i Fabrykotki. Dzięki Wam kreacja Em wzbudziła wiele zachwytu a wiem, że z racji swojej uniwersalności może być założona jeszcze nie raz i razem i osobno.





Lilka też ubrana stosownie do okazji prezentowała się cudownie.




Zabawa przednia, Em zadowolona- czego można chcieć więcej :)



Przyznaję się, że zdjęcia docinane, bo  nie wiem czy goście życzyliby sobie być na blogu. 
Jedno zdjęcie urzekło mnie najbardziej Emilka z Grzesiem i jak droga Iza wyrazi zgodę to w niedługim czasie je dodam, a tymczasem musicie zadowolić się tylko tymi zdjęciami :)



poniedziałek, 1 września 2014

KONKURS

W ten piątek Emi kończy 2 latka. Sama nie wiem, kiedy to zleciało. Jeszcze niedawno gaworzyła do mnie śliniąc się niemiłosiernie a już rozmawia jak dorosła pannica. Lilka za 2 tygodnie ma Chrzicny i za chwilkę skończy 4 miesiące .

Jestem najszczęśliwszą matką na świecie i chcę podzielić się z Wami swoim szczęściem, dlatego też rozpoczynamy konkurs J
Konkurs jest stworzony specjalnie dla Was a nagrody made by Dzieciowa Kraina

ZAPRASZAM SERDECZNIE MOICH CZYTELNIKÓW NA KONKURS


Konkurs trwa od 01.09 do 14.09

Zadanie Konkursowe jest banalnie proste:

  •   Lubimy Dzieciową Krainę na Facebooku ( choć mam nadzieję, że już nas lubicie)                                  
  •    Udostępniamy grafikę Konkursową na swoim FB ( post musi być ustawiony jako publiczny)  https://www.facebook.com/dzieciowakraina/photos/a.237194006454221.1073741828.236874206486201/319573564882931/?type=1&theater                                                                                   
  •   Dodajemy bloga do obserwowanych, jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście                                               
  •  Odpowiadamy na pytanie” Dlaczego właśnie mój blog?”. I tu liczę na wysyp twórczości i fantazji, możecie pisać co was inspiruje, śmieszy, zachęca czy odstrasza. Wy wiecie dlaczego ja piszę a ja chcę się dowiedzieć dlaczego do mnie zaglądacie.

Odpowiedzi  wraz z linkiem do FB i informacją o Waszych pociechach ( o ile takowe macie) umieszczajcie w komentarzach pod postem na blogu.
Spośród osób, które spełnią warunki  w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu wybiorę najciekawszą moim zdaniem odpowiedź zwycięzca otrzyma


Nagroda główna to ramka na zdjecie+ pudełeczko na skarby i 2 zawieszki do pokoju





Przewiduję też kilka wyróżnień z nagrodami niespodziankami od Dzieciowej Krainy


Zapraszam do zabawy


Konkurs w żaden sposób nie jest związany z Facebookiem i nie ma na celu promowanie go.


niedziela, 31 sierpnia 2014

Projekt Samo Się III- cz. 3- Sposoby na niepogodę

         Ostatnio uciekliśmy na urlop i ominęły nas 2 zadania w projekcie. Przyznam, że przy powrocie do rzeczywistości nie pomagała pogoda za oknem- ciągle padało i było ponuro.

 Na szczęście pogoda znowu do nas wraca, ale brak słońca to przecież nie powód żeby się nudzić.

Nasze sposoby na niepogodę

Po 1- Niepogoda

            Tak tak, my z Em czekamy na deszcz- ja uwielbiam jego dźwięk i zapach powietrza zaraz po a Em uwielbia kałuże. Gdy tylko kończy padać ubieramy się w płaszcze i kaloszki i oglądamy, biegamy, skaczemy,wariujemy,aż od śmiechu bolą nas brzuchy.



Gdy jednak pogoda jest brzydka cały dzień 
zostaje nam kreatywność mamusi:

Po 2- Klocki

    Wiem, wiem, temat oklepany, przecież każde dziecko ma przynajmniej jeden komplet klocków, ale co ja poradzę, że na zabawie z nimi potrafimy spędzić nawet całe pochmurne popołudnie. Budujemy domki, wieże i samochody, a gdy nam się znudzi ja buduję zwierzątka, naśladując ich głos a Emi zgaduje co to za zwierzątko było.Wymyślamy bajki od razu odgrywając poszczególne scenki, bo zabawa klockami to nie tylko układanie.





Po 3- Nowe zabawki.

     Nowe zabawki zawsze się sprawdzają, bo dziecko jest zaciekawione. Niestety mnie nie stać na nową zabawkę, za każdym razem gdy zaczyna padać, ale od czego jest kreatywność i dobry pomysł.

Jednego ranka mama wpadła na pomysł zrobienia kanapki. Z filcu i kleju zrobiłam 2 kromeczki chleba z masłem, wędlinkę ser, sałatę, pomidorki, jajko sadzone, ogóreczki i rzodkiewkę. 
Em dostała kanapkę rozłożoną na czynniki pierwsze i składała po kolei składniki nazywając je. Robiła też kanapeczki dla mamy z wymienionymi przeze mnie składnikami i takie od serca, które sama komponowała. Przyznam, że pomysł spontaniczny sprawdził się znakomicie a kanapeczka, to nasz pewniak na deszczowe dni.


























Kolejny pomysł na deszczowe dni- przeplatanka

Na kawałku kartonu namalowałam motylka, któremu dziurki wiertarką wywiercił tatuś. Kilka kreatywnych drucików i zabawka gotowa. Em przyjęła ją z entuzjazmem i muszę przyznać, że przekładanie idzie jej całkiem sprawnie.










W kolejce czeka jeszcze bucik ze sznurówką- w końcu wiązanie butów to też wyzwanie, więc pomysły na kolejne deszczowe wieczory już mamy. 






poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Wakacje z dziećmi- co zrobić, żeby nie zwariować.



Po pierwsze- nastawienie.

Jeżeli jedziemy z dziećmi na wakacje to powinniśmy naładować akumulatorki na maksimum cierpliwości i spokoju. Wiem, wiem, to na wakacje jedziemy żeby się ładować, ale bez cierpliwości ani rusz. My wiedzieliśmy, że pogoda letnia się już skończyła, ale nam to nie przeszkadzało, bo po pierwsze mniejsza liczba turystów, a co za tym idzie większe bezpieczeństwo dla dzieci, a po drugie nie było obaw co zrobić z Lilką, gdyby słońce było zbyt duże. Nastawiliśmy się na relaks, zwiedzanie i dobrą zabawę więc jechaliśmy już zadowoleni. Przyznam, że obawiałam się strasznie samej drogi w końcu Lil ma dopiero 3 miesiące a przed nami było prawie 600 km w jedną stronę, ale koniec końców podróż upłynęła nam całkiem sprawnie. Zaopatrzeni w mleko dla Lilki i pieluszki dla Em z głową pełną rymowanek wyruszyliśmy. Z racji, że wyjazd był w nocy pół drogi obie przespały, drugie pół Em śpiewała i bawiła się z mamą. Końcówka była trudna, ale nie ma się co dziwić w końcu to 8 godzin w samochodzie. Nastawialiśmy się na znacznie gorsze podróżowanie.

Po drugie- oczekiwania

Przyznam, że na plaży widywałam  narzekające mamy, których dzieci biegały półnagie samopas, bo one chciały zakosztować odrobiny słońca, ale my nie rozczarowaliśmy się ani pogodą ani domkami, bo nie oczekiwaliśmy cudów na kiju. Przecież wyprawa na wakacje z dzieckiem to dla rodzica wcale nie są wakacje;) Wiem, że wiele blogowych mam narzekało na warunki na plaży, ale nie oszukujmy się dziecko nie da nam zrealizować własnych planów ( szczególnie tak małe) więc wyjazd powinien być planowany bardziej pod nie a nie pod nas- tym sposobem unikniemy rozczarowań. Em nie jadła śmieci z plaży, nie podnosiła niedopałków i nie uciekała, bo cały czas bawiła się z nami, więc była pełna kontrola.






Nie oczekiwaliśmy luksusów a jedynie dobrej zabawy i to było nam dane. Pojechaliśmy w składzie 6 osób dorosłych 4 dzieci starszych i nasza dwójka na dwa domki, wiec nianiek pod dostatkiem a czego rodzic może chcieć więcej na wakacjach?


Po trzecie- gadżety dla dzieci

Nasze pakowanie nie wyglądało za ciekawie, szczególnie, gdy oprócz toreb zaczęliśmy zbierać akcesoria dla małych, ale koniec końców zaradny mąż zaopatrzył nas w bagażnik dachowy i tym sposobem udało się nam zabrać wózek, który był już na straconej pozycji. Przyznam, że bez niego, chusty i łóżeczek dla małych nie dalibyśmy rady. Przydała się też niania elektryczna gdy chcieliśmy posiedzieć przed domkiem i podgrzewacz butelek, żeby nie budzić brata na dole.


Po czwarte- dużo humoru i kilogram fantazji J


Dobry humor to podstawa wakacji, nam go nie brakowało. Oprócz pozytywnego nastawienia przydała się kreatywność i fantazja mamy :).

Kąpiele Lil odbywały się z moim pełnym udziałem pod prysznicem. Z racji, że domki nie były ogrzewane całą kosmetykę pokąpielową musieliśmy przenieść do łazienki i tu niezbędny okazał się wózek, który służył za matę do leżenia i przewijania. Przyznam, że nie byłam zwolennikiem wożenia na wakacje wózka skoro mam chusty, ale teraz to nasz niezbędnik wakacyjny. Służył nie tylko Lilce jako środek transportu, miejsce do spania i zabawy zamiast leżaka, ale też pomagał nam, gdy na wyprawie Em robiła się senna i marudna. Mama chustowała Lil a Em lądowała w wózku. Chusta też była w pełni wykorzystywana na zmianę przez obie.








Domki 6 osobowe na zdjęciu wyglądały znacznie lepiej, ale od czego ma się fantazję? My wybraliśmy 4 osobową sypialnię na górze a na miejscu okazało się, że nie dość, że schody strome to barierki to tylko dwie deski w poprzek na jedną w pion. Mama zarządziła przemeblowanie. Szafki pojechały jako zabezpieczenie boków barierek a łóżko bez materaca położone w poprzek było bramką na schody :)



Po piąte- dodatkowa gotówka J


Wiem, wiem to przecież oczywiste, każdy kto jedzie na wakacje bierze ze sobą gotówkę, ale z dziećmi trzeba jej wziąć zdecydowanie więcej. Nasze bąki nie wyciągały za dużo, ale ceny nad morzem znacznie różnią się od tych w naszym mieście. Próba skosztowania świeżej ryby zawsze kończyła się w naszym przypadku rachunkiem jak za 4 zwykłe obiady więc rezerwowa gotówka ratowała nam skórę na powrocie.


Po szóste- większy skład


Szczerze nie wiem, czy wybrałabym się tak daleko tylko z mężem i dziećmi. Dużo osób to spore zamieszanie, ale też dużo nianiek. Dzięki temu, że mieliśmy z kim zostawić małe na drzemce czy w nocy udało nam się wyrwać na parę chwil bez dzieci.



Wakacje zaliczam do naprawdę udanych i mimo braku gwarantowanej pogody bawiliśmy się świetnie. Mam nadzieję, że za rok uda się nam powtórzyć wyjazd w poszerzonym o kilka osób gronie.



środa, 13 sierpnia 2014

Co to jest?



Em uwielbia czytać. Codziennie przed snem obowiązkowo musi być  bajka na dobranoc. W naszym wydaniu te bajki to nie do końca bajki, bo Em nie skupia się jeszcze na treści a na obrazkach, ale mamy książeczki, które pomagają nam uczyć się nowych słów i są niezwykle zajmujące.

W tym tygodniu opowiem Wam o książeczkach Małgorzaty Strzałkowskiej

Seria składa się z 6 książeczek: „ W pokoju”, „ W łazience”, „ Na łące”, „ Na podwórku”, „ W drodze” i „ Ale zabawa!”







 Książeczki opisują dziecku otaczający świat przez zabawne rymowanki  z zapytaniem 

” Co to jest?”

Przy każdej zagadce- rymowance widać fragment obrazka, jakie dziecko ma zgadnąć, co ma za zadanie ułatwienie zabawy.


 Na końcu książeczki jest dwustronicowy obrazek podsumowujący poznane przedmioty, czy zwierzęta i pokazujący znacznie więcej.




Książeczki są kolorowe z ciekawymi ilustracjami i zajmują nas na długi czas. Dzięki nim Em poznała nazwy wielu przedmiotów i zwierząt. Em najbardziej lubi książeczki „ Na podwórku”, „ W drodze”  i „ Na łące”. 

Ulubiona zabawa to odwracanie książeczki na ostatnią i odkrywanie nowych słów.
Początkowo Em pytała po kolei: Co to jest?





Gdy nauczyła się nazw poszczególnych rzeczy zaczęłyśmy zabawę w drugą stronę. Ja pytałam: Gdzie jest..., a Em pokazuje.., lub zabawę w Co to jest? Ja pytam a Em odpowiada. Teraz wzbogacamy zabawę jeszcze o dźwięki jakie poszczególne przedmioty/ zwierzęta wydają a w następnej kolejności będziemy poznawały kolory. 








 Myślę, że książeczki posłużą nam jeszcze długi czas a przy odrobinie fantazji można je wykorzystywać na wiele sposobów do zabawy i nauki.

A tutaj filmik:







*My swoje książeczki kupiłyśmy w Empiku :)